Odcinek 50 .

Weszli do domu w ciszy . Ania od razu poszła do salonu  a Marek do swojego pokoju. Chciał pobyć sam  i przemyśleć parę spraw.
- Hej rodzice. Pięknie pachnie . co robisz mamo ?
- a taki szybki i łatwy obiad. Czyli makaron z owocami morza
- ohh mamuś przecież wiesz , ze to mój ulubiona potrawa !
-tak córuś.
- pomoc Ci ?
- jeśli chcesz to możesz ;) to możesz już talerze, sztućce itp. Dziękuję . To co , może zjemy na balkonie ? Trzeba wykorzystać słońce
Ania podeszła do szafki , wyciągnęła talerze, sztućce oraz szklanki . Gdy wszystko położyła na tacę i   udała na balkon. Położyła rzeczy na małym stoiku, rozłożyła biały parasol nad stołem i krzesłami . rozłożyła bambusowe tacki i inne rzeczy. Wróciła do kuchni, nalała soku pomarańczowego do dzbanka i dodała parę kostek lodu .
- A wiec gotowe – powiedziała mama kończąc dekorować miskę z makaronem.
Ania poszła po Marka. Przed zapukaniem zawahała się . Szybko usłyszała opowiedz. Gdy weszła do pokoju Marka zobaczyła jak się modli. Poczuła coś, co w sercu się poruszyło. Tak się zamyśliła, ze nie wiedziała kiedy mężczyzna podszedł do niej
-wszystko  porządku ?
- tak tak – skłamała
- na pewno ?
-tak , przecież wiesz. Choć na obiad jest pyszny !!
Ania weszła do  kuchni porywając w locie dzban  i do rodziców.
Zjedzenie obiadu na tarasie  było strzeleniem w dziesiątkę . Słoneczna pogoda, delikatny wiaterek . Atmosfera przy obiedzie tez była rewelacyjna. Tato Ani zaproponował Marku wyjście ma ryby. Wiec Ania mogła na spokojnie porozmawiać z mamą  . Po obiedzie Panowie poszli na ryby a Panie posprzątały  po posiłku .
- To ja czekam na Ciebie w salonie – powiedziała Mama Ani wychodząc.
Dziewczynę przeszedł dreszcz po plecach.