Odcinek 47 ;)

Przepraszam, ze tak to długo trwało ale problemy prywatne mnie przerosły :(

„ Staraliśmy się ale przyszedł wieczór że padliśmy sobie w ramiona .. no i tak zostało ..”

Przypominała sobie słowa z poprzedniego dnia . Ta rozmowa ks. Jackiem dużo jej dała. Zrozumiała , że muszą bardzo uważać . Uważać na każdym kroki. Ale czuła się szczęśliwa . Z takiego powodu , ze nie musieli ukrywać się , mogli trzymać się za rękę jak szli po ulicy. Mogli się pocałować oraz przytulić. Bez obawy, że ktoś ich zobaczy . Ale niestety w innym mieście.Tutaj w rodzinnym . Nie mogli  I to najbardziej bolało Anię.
Wstała z udaniem się do łazienki. Zrobiła co trzeba i zeszła na dół napić się zimnego mleka z lodówki. Gdy siedziała przy barze pijać spojrzała na kuchenkę. Dochodziła godzina 5 nad ranem.  Stwierdziła, że i tak nie ma sensu kłaść się spać bo i tak nie zaśnie. Gdy umyła szklankę wróciła się do pokoju. Otworzyła szerzej balkon i wyszła na niego . Poczuła letki wiaterek po nogach. Oparła  się o poręcz . Spojrzała się na drzewo, które było nie małych rozmiarów . Pamiętała jak była małą dziewczyną i  kopała duł dla drzewka. Tato jej pomógł ale była dumna jak paw i każdemu się chwaliła, ze to ona zasiedziała drzewko przed domem . To było dawno z 12 lat temu  Teraz dorasta. Już jest młoda panną . Musi wybrać drogę, którą chcę iść. I najważniejsze , z kim chce iść. Była już z Adamem  ponad 2 miesiące . Była z nim bardzo szczęśliwa. Ale te minusy bycia z księdzem bardzo jej dokuczają. Kiedyś jak ktoś by jej powiedział, ze będzie z księdzem ze swojej parafii to by zaproponowała udanie się do szpitala psychicznego.  Brakowało jej babci. Ona by ją zrozumiała. Wysłuchała. A już jest w domu Ojca. Za szybko odeszła. Chciała by ją przytulić. Przytulić się. Pobyć z nią.
Do głowy szybko przyszła pewna myśl. Poszła się ubrać i już jej nie było.
Poszła na cmentarz.
Gdy stanęła przy grobem babci zrobiła znak krzyża i zaczęła się modlić . Zaczęła płakać. Pozwalała żeby jej łzy leciały po policzku. Nie ukrywała tego. Dawno tak nie płakała. Zawsze musiała się pilnować   . Bardzo jej brakowało jej babci. Babcia zawsze jej wysłuchiwała. Nawet jeśli się z nią nie zgadzała. Zawsze mogła jej o wszystkim powiedzieć. A Ania uwielbiała jak babcia jej opowiadała jak to było przed wojną. Przed tym światem, który jest teraz. Po prostu to kochała. Pobyła trochę tam. Gdy przyszła do domu spotkała w drzwiach mamę.
- Kotku, gdzie ty byłaś ?- spytała się mama
- U babci byłam mamo . mam nadzieje, ze się nie wystraszyłaś – odpowiedziała szczerze córka.
- Jane, ze nie. Ale nie długo jedziemy więc się szykuj. A  ja idę do sklepu na moment.
-mogę iść z tobą ?
- jasne .
Szli i rozmawiali , o rzeczach ważnych oraz o pierdołach. Dawno tak nie rozmawiali. Ania się cieszyła że odpocznie sobie nad morzem. Ale nie wiedziała o jednej rzeczy.
- Ale jak to ?
- No tak to kochana . Marek jedzie z nami.
-Ale czemu dopiero teraz mi to mówisz..?
- bo to miała być niespodzianka.
- jest mamo. Na prawdę się cieszę.
Weszli do sklepu. Kupili potrzebne rzeczy do jazdy i wrócili już szybszym krokiem do domu.
Gdy Ania weszła do domu rozpoznała perfumy Marka.  Był w kuchni i robił kawę.
- Kawy ? spytał się Pań wchodzących do kuchni.
- z chęcią  – odpowiedziały zgodnie.
Ania usiadła na krześle przy „ barze” i obserwowała przyjaciela. Zastanawiała się kiedy z nim na poważnie porozmawiała. Kiedy wogle z nim spędziła trochę czasu ? Czuła , ze tęskni za nim. Bardzo się cieszyła że jedzie  nimi nam morze.